Aktualności O Nas Praca Szkolenia Własna Firma Rozwój osobisty Wolontariat Pomoc socjalna Forum
Individually, we are one drop. Together, we are an ocean.
- Ryunosuke Satoro
english version wersja polska

Pieniądze - źródło wszystkich naszych problemów

"Sami musimy stać się zmianą, którą chcielibyśmy ujrzeć w świecie." * Na ile wiara, a w konsekwencji konkretna postawa manifestująca nasze przekonania ma wpływ na rzeczywistość? W czym tkwi arcyludzka siła "przenosząca góry"?

Pieniądz, to rdzeń wszelkich problemów współczesnej ludzkości /© Panthermedia

Stres, podatki, rachunki i kredyty do spłacenia. Do tego korki na ulicach, tłok w sklepach, planowanie i kupowanie, interesy. Z konieczności, dla przyjemności, lub ot tak. C'est la vie. W XXI wieku wspólnym mianownikiem "działania" jest pieniądz. Za pieniądze żyjemy, a czasami tylko dla nich. Życie bez nich zdaje się koszmarem, choć stare porzekadło ludowe mówi, że szczęścia nie dają. Czy w dzisiejszym świecie świadomy wybór egzystencji "bez grosza przy duszy" jest szaleństwem?
Jak Gandhi


Mark Boyle urodził się w 1979 roku w Bristolu. Tak się złożyło, że wrażliwy Brytyjczyk zafascynowany filozofią Wschodu i ekologią zdecydował się zostać ekonomistą. Niestety, jak wspomina, przez sześć lat edukacji nie usłyszał nawet słowa o ekologii, co nie było dla niego najlepszą wróżbą na zawodową przyszłość.

Po studiach Mark podjął pracę w firmie handlującej organicznymi produktami żywnościowymi. Pracował tam przez kolejne sześć lat. Pomimo zaangażowania w "etyczny biznes" czuł dyskomfort wynikający z uwikłania w "powszechne prawo finansowego ciążenia". Poza tym miejskie życie, pełne spalin i zobowiązań człowieka, który siłą rzeczy dąży do stabilnego statusu "klasy średniej", nie zaspokajało jego poczucia sensu i samorealizacji.

Pewnego dnia, Mark Boyle zrezygnował z pracy i wraz z kilkoma przyjaciółmi wyruszył na pielgrzymkę do Porbandar, miejsca urodzenia Gandhiego. Całe ryzyko tej sentymentalnej podróży polegało na tym, że postanowili odbyć zdumiewającą trasę (9 tys. mil) pieszo, a w dodatku bez żadnych pieniędzy. Założyli, że dziennie będą pokonywać dystans pomiędzy 15 a 45 mil, a ewentualny "dach nad głową" i wyżywienie zdobędą dzięki barterowej wymianie za pracę w czystej postaci.

Trasa przewidziana była na dwa i pół roku. Po dwóch ciężkich miesiącach podróżnicy wylądowali we Francji, gdzie niewielu ludzi rozumiało ich intencje, a oferowanie swych umiejętności w zamian za wikt i opierunek wzbudzało raczej śmiech, a nawet podejrzenia. Niektórzy posądzali ich, że są grupą nielegalnych imigrantów, którzy za wszelką cenę chcą osiedlić się we Francji, kraju znanym z wysokiego poziomu pomocy socjalnej. Z powodu bariery językowej dochodziło także do wielu nieporozumień. Ostatecznie, w obliczu problemów stricte komunikacyjnych, odważna wyprawa poniosła fiasko nad brzegami Loary.

Mark powrócił na Wyspy Brytyjskie. Osiem miesięcy później podjął, być może najważniejszą decyzję w swoim życiu.

Moment oświecenia nastąpił w trakcie dyskusji z przyjacielem o najistotniejszych problemach świata, których rozwiązaniu mogliby bez reszty poświęcić swoje życie. Jak przystało na ekonomistę, po chwili porażającej jasności, Mark krzyknął: Eureka! Pieniądz!

To jest rdzeń wszelkich problemów współczesnej ludzkości, przyczyna bezmyślnej konsumpcji, degradacji środowiska naturalnego i wartości moralnych przez krwiożerczy "kult posiadania". Według Marka pieniądz stał się czymś więcej, niż tylko koniecznym do życia środkiem, przybrał postać toksycznego narkotyku, który niebezpiecznie uzależnia od szeroko rozumianej własności. Jaskrawym wyrazem bezkompromisowej żądzy posiadania są wojny i ubóstwo, z drugiej zaś strony nadmierna konsumpcja, i co za tym idzie przerażające marnotrawstwo.

Z pozoru banalna prawda uświadomiła Markowi, że większość ludzi popełnia błąd w diagnozowaniu rzeczywistych problemów, szukając źródła wyłącznie w symptomach. Na podstawie swojego doświadczenia i przeświadczenia uznał, że jedynym bezpiecznym i trwałym fundamentem "zdrowego" człowieczeństwa jest zaufanie do bliźniego, co wynika z przyjaźni, a nie pieniędzy.
Mahatma Gandhi AFP

Niewątpliwym wzorem w "byciu człowiekiem" jest dla Boyle'a Mahatma Gandhi - indyjski mędrzec i polityk, żyjący na przełomie XIX i XX wieku, który stworzył podwaliny współczesnego pacyfizmu i filozofii propagującej pokojowe rozwiązywanie największych problemów. Gandhi swoją postawą udowodnił całemu światu, że siła nie tkwi w agresji. Bynajmniej nie wymyślił niczego nowego, ale z nadludzką konsekwencją praktykował starą hinduistyczną, a potem buddyjską zasadę moralną ahimsy - niekrzywdzenia istot żywych, niesprzeciwiania się złu.

"Bierność" Gandhiego ostatecznie zwyciężyła w walce o niepodległość Indii, zmuszając brytyjskich kolonialistów do odwrotu. Niepozorny, zagłodzony Hindus stając samotnie naprzeciw niesprawiedliwości z odwagą i pokorą udowodnił, że najważniejszą zasadą, z której wynikają wszystkie pozostałe, jest szacunek do drugiego człowieka. Podobnie jak Gandhi, Mark Boyle postanowił pokojowo rozstać się z konsumpcyjnym stylem życia i walczyć o dobro ludzkości, bez podkładania bomb pod hipermarkety i nawoływania do krwawej rewolucji.

Pierwszym krokiem Marka było wyrzeknięcie się pieniędzy. Sprzedał dom, samochód, w internecie umieścił naiwne ogłoszenie z prośbą o namiot lub przyczepę kempingową. W krótkim czasie zgłosiła się do niego pewna staruszka chcąc pozbyć się antycznej przyczepy. Mark przetransportował przyczepę na ekologiczną farmę w brytyjskiej wiosce Timsbury, gdzie zamieszkał w zamian za trzy dni ochotniczej pracy w tygodniu.

Na początku postanowił poświęcić rok na życie bez pieniędzy. Pracował, jako wolontariusz, żywił się tym, co wyhodował w ogródku, pił herbatę z pokrzyw lub babki lancetowatej uzbieranej na łące. Od znajomego dostał piecyk na drewno, ze starych puszek skonstruował maszynkę do gotowania, i wszystko co robił podlegało zasadzie: "Zrób to sam", łącznie z pastą do zębów, której składniki stanowiły zmielone ości rybne i ziarna kopru. Poza pracą w polu, odbywał rowerowe podróże do marketu w pobliskim miasteczku, by przywieźć materiał żywnościowy do recyklingu, a w wolnym czasie zamiast iść ze znajomymi na piwo do pubu rozpalał ognisko, grał na gitarze, medytował i chodził na długie spacery.

Dzięki temu, że dostał laptopa na baterie słoneczne mógł funkcjonować w wirtualnym świecie, korzystając z dostępnego na farmie bezprzewodowego łącza. Mark na bieżąco prowadził swój dziennik na blogu, dyskutował z ludźmi i rozwijał swoją freeekonomiczną filozofię.
Wszystko za free

Należy tutaj wspomnieć, że free ekonomia zyskuje ostatnio coraz więcej zwolenników w Europie i Stanach Zjednoczonych. Jest promowana, jako cecha społeczeństwa wysoko rozwiniętego, które osiągnęło szczytowy poziom kultury wymiany w zakresie umiejętności oraz dzieła. Wymiana dotyczy zarówno narzędzi i gotowości do pracy za "free", jak darmowego udostępnienia przestrzeni, np. miejsca na farmie, gdzie Mark może żyć w zamian za pracę.

Głównym zadaniem free ekonomii jest poprawa relacji międzyludzkich w społeczeństwie. Życie całkowicie za darmo wydaje się radykalnym eksperymentem socjologicznym. Jakkolwiek w kontekście godności, zdrowia i higieny, korzystanie z recyklingu i wymiany, mieszkanie na squatach możliwe jest tylko w "świecie zachodnim". Tylko na "Zachodzie" śmietnik jawi się jako "skarbiec", a warunki socjalne są buforem bezpieczeństwa chroniącym potencjalnego free ekonomistę przed drastycznym wykluczeniem społecznym.
Ostatecznie Mark Boyle stał się osobą znaną, zyskując medialny rozgłos jako autor książki pt. "Człowiek bez pieniędzy". Bestseller Boyle'a opisuje ciężkie doświadczenia życia na farmie, bolesne konsekwencje swego wyboru: rozstanie z dziewczyną, samotność i zmaganie się z nieustającym brakiem, który jest największym wyzwaniem każdego kolejnego dnia.

Jednakże owocem tego wyrzeczenia jest głębsze poznanie natury świata, które Mark ujmuje w prostej filozofii. Według niej społeczeństwo może stać się zdrowsze, bezpieczniejsze i szczęśliwsze tylko wtedy, kiedy podstawą relacji międzyludzkich przestają być pieniądze. Mark mając na uwadze, że dla współczesnego "zachodniego mieszczucha" brak telewizora stanowi ekstremalne przeżycie, zachęca do radykalnej decyzji, kwestionując sensowność detalicznych zmian: "Czym są drobne zmiany życiowe w obliczu diametralnej zmiany wszystkiego, rozpoczęciu życia od nowa, na całkiem innych zasadach".

Spełniona utopia

Po roku spędzonym bez pieniędzy Mark stwierdził, że nigdy nie czuł się lepiej, w związku z czym nie zamierza zmieniać trybu życia i wracać do "cywilizacji".

Boyle zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy zrezygnują ze wszystkiego i nie wszyscy podążą jego ścieżką. Wbrew pozorom jest rozsądnym człowiekiem, któremu pieniądze nie są obce, a cel prywatnej inwestycji ma ściśle określony. Po tym jak sprzedał dom i wyprowadził się do przyczepy kempingowej, swoje pieniądze przeznaczył na stworzenie portalu społecznościowego, który obecnie łączy 20 tysięcy użytkowników w 130 krajach, dzielących się wszystkim zgodnie z freekonomiczną ideą uczciwej wymiany.

Cały zysk ze świetnie sprzedającej się książki ma zamiar zainwestować w zakup ziemi i stworzenie freekonomicznej wspólnoty, gdzie każdy chętny będzie mógł spróbować nowego życia, choćby tylko na chwilę, na zasadzie terapii odwykowej. Oczywiście jest to inicjatywa niekomercyjna, gratisowa propozycja dla każdego za free.

Mark Boyle swoim przykładem udowodnił, że zrealizowanie "utopii" na poziomie indywidualnym jest wykonalne i wcale nie musi oznaczać społecznej katastrofy, czy szaleństwa. Wręcz przeciwnie stając się żywym symbolem freekonomii zwiastuje być może poważniejsze zmiany społeczne, więc jak mówi Mark: "Niech się dzieje"...

* Mahatma Gandhi

Michał Mądracki